Translate

sobota

CLASS LIFE

Cześć!

Ten wpis będzie bardzo pozytywny :)

Muszę przyznać, że mam najlepszą klasę na świecie. W czwartek postanowiliśmy, że na następny dzień przyjdziemy do klasy w pidżamach :). Rzeczywiście przyszła większość osób. Było super! Poduszki, koce, miśki i grube skarpetki haha. I jak tu ich nie kochać?

Moja klasa jest dla mnie jak rodzina. Oj wiele było kłótni i anty klubów (haha). Przezwiska były normą, a czasem nawet dochodziło do rękoczynów. Tyle ile przeżyłam razem z nimi nikt, ani nic mi nie zastąpi. Może i nie zawsze się zgadzamy i nie każdy się ze sobą lubi, ale razem i tak tworzymy jedność. Jak coś robimy to razem, jak ktoś ma kłopoty to stoimy za nim murem. Jestem szczęśliwa, że mogę chodzić do takiej klasy.
Akurat tak się składa, że u  nas w szkole jest i podstawówka i gimnazjum, więc teraz będzie 8 rok jak będę chodziła z tymi wariatami do klasy, więc trudno się nie dziwić, że są dla mnie jak rodzina. W końcu przeżyłam z nimi więcej niż połowę swojego życia. Jak sobie wyobrażę, że tylko rok gimnazjum i muszę iść do liceum, bez nich to mi jest strasznie przykro.  Nie potrafię spojrzeć w przód tylko cofam się do tyłu!
Tyle przeżyć i wspomnień... Tyle wycieczek, plenerów. Kocham chodzić do szkoły, ale tylko i wyłącznie przez nich. Wiem, że zawsze wydarzy się coś takiego, że będę śmiała się przez resztę dnia. Dużo pisać, bo same dobre wspomnienia mam :D

Zła strona hmm... Nie każdy ze sobą ma takie dobre kontakty i nie każdy ze sobą się koleguje lub ktoś się kiedyś ze sobą przyjaźnił, a teraz przyjaźni się z  inną osobą... Tworzą się grupki, ale przyjaciół lecz to nie znaczy, że oni się odcinają od klasy... Każdy ma swoje zdanie i szanuje zdanie innych. Gdy dochodzi do sprzeczek  (co jest rzadkie) to w większości przypadków dochodzi do kompromisu.
Jak ja z kimś się "kłócę" to nigdy się nie gniewam...serio... nie umiem się gniewać i mścić. Szybko zapominam o problemie i normalnie rozmawiam, zresztą inni też tak mają :D

2 filmiki nagrywane komórką, ale za to  wspomnienia super <3


Na teatr Marcelina przyniosła klocki, ponieważ były potrzebne do sceny. Ułożyliśmy wielką wieżę na kółkach, która nie chciała stać... I trzeba było ją trzymać XD


Tutaj Dominik schował się w pudle z klockami na język polski i tak się  to właśnie skończyło :)
hahahha


TERAZ CZAS NA ZDJĘCIA Z WCZORAJSZEGO PIDŻAMOWEGO DNIA :)

APARAT: Olympus e420
OGNISKOWA:  17 mm
ISO: 100
PRZYSŁONA: 3.8
CZAS: 60s
WB: auto

 APARAT: Olympus e420
OGNISKOWA:  17 mm
ISO: 100
PRZYSŁONA: 3.8
CZAS: 60s
WB: auto
APARAT: Olympus e420
OGNISKOWA:  14 mm
ISO: 100
PRZYSŁONA: 3.5
CZAS: 60s
WB: auto

MIŁEGO DNIA <3

PS: kocham was śpiochy :)







1 komentarz: